Adam Rzepecki
Preferuję bardziej zrzutę niż kulturę

Aby prawidłowo rozszyfrować tytuł wystawy trzeba powrócić do początku tak 80-tych. Grupa Łódź Kaliska istniała już i okrzepła, miała za sobą ważne dla przyszłych poczynań akcje przeprowadzane w Darłowie, na plenerze w Świeszynie, w Krakowie czy na plenerze w Osiekach.

Młodzi polscy artyści coraz wyraźniej widzieli wtedy przepaść jaka ich dzieli od starszych kolegów - artystów awangardy. Sama ŁK dała temu zdecydowany wyraz na plenerze w Osiekach
we wrześniu 1981 r. m. in.wywieszając na głównym placu pleneru transparent z napisem "Świątynia sztuki żenującej i innej" czy pisząc na murze: "Pozdrawiamy Urzędników Sztuki".

Najcelniej ujął to Jarosław Lubiak pisząc: "negowanie skorumpowanej awangardy miało uwolnić awangardę szczerą".

Ta więź pokoleniowa wyartykułowała się najwyraźniej na tzw. "Spotkaniu Toruńczyków" w Galerii S w Toruniu w listopadzie 1981 r. Obecni tam byli wszyscy późniejsi bywalcy Strychu, tam powstał ruch nazwany dużo później Kulturą Zrzuty.

I tutaj musimy rozszyfrować dwa nowe pojawiające się słowa:
Strych i Kultura Zrzuty.

Wprowadzenie Stanu Wojennego skonsolidowało to środowisko. Lecz należy wciąż pamiętać, że "Nie była to reakcja na Stan Wojenny lecz na sytuację w sztuce" jak pisał Marek Janiak.

Po wprowadzeniu w grudniu 1981 r. Stanu Wojennego zaznaczył się wyraźny podział na artystów reżimowych, korzystających z beneficjów władzy komunistycznej i artystów patriotyczno-katolickich działających pod parasolem Kościoła. Artyści Kultury Zrzuty - bojkotując układ "czerwono-czarny" jak wówczas mówili - zaproponowali trzecią drogę - alternatywny ruch twórczy.

W maju 1982 r. na ulicy Piotrkowskiej 149 w Łodzi pojawiło się miejsce, które będzie na najbliższe lata przystanią dla polskiego niezależnego ruchu artystycznego. To miejsce to Strych, pracownia, galeria, noclegownia, sala kinowa, miejsce spotkań i kłótni, miejsce na wystawy ale i na efemeryczne zdarzenia i przypadkowe gesty.

Miejsce, gdzie ważniejsze niż przebywanie ze sztuką było przebywanie z sobą. Tam każdy był równy wobec siebie i innych. Nieważne czy był artystą czy pracownikiem Elektrociepłowni Siekierki. Miejsce, gdzie najważniejsza była wolność i niezależność.

W połowie 1984 r. Jacek Jóźwiak zaproponował skupiony wokół Strychu ruch nazwać Kulturą Zrzuty. Zrzuta rozumiana jako składka na jedzenie, materiały do wydawania realizowanego ręcznie w nakładzie 200 egz. "Tanga" czy na prywatne plenery realizowane w Teofilowie, ale też zrzuta różnych idei, koncepcji.

Zdanie "Preferuję bardziej zrzutę niż kulturę" zostało wykrzyczane na łódzkim Strychu w 1983 roku podczas mojego wystąpienia na Tango-Porno-Festiwalu i zatytułowane było "Kultura Zrzuty na wycieczce do Nowej Huty albo moja obecność w sztuce".

Jeśli kultura to "konfiguracja wyuczonych zachowań, których elementy składowe są podzielane i przekazywane przez członków danego społeczeństwa" (wg definicji Ralpha Lintona) to oczywistym się staje, że kultura tłamsi indywidualność jednostki. Kultura jest opresyjna. Burząc zastany model kultury stajesz się „niekulturalny”, bo próbujesz rozmontować coś, co jest obowiązujące, co jest normą.

A Kultury Zrzuty to wielka manifestacja wolności, niezależności, to sprzeciw zastanym normom kulturowym.

Więc chyba staje się jasne, dlaczego bardziej preferuję zrzutę niż kulturę.

Z drugiej strony takie małe czy duże rewolucje zmieniają przecież wzorzec kulturowy. Po latach chyba możemy – nieskromnie - powiedzieć, że nasza "orka na ugorze polskiej kultury lat 80-tych" odcisnęła zauważalny ślad na dzisiejszej sztuce.

Czyż nie?



Adam Rzepecki