Performance "Przede wszystkim jestem artystą polskim", 1985













Jolanta Ciesielska

Adama Rzepeckiego rozprawki z historią



Adam Rzepecki związany jest z działającą już ponad 30 lat grupą artystyczną Łódź Kaliska, której był współzałożycielem i z którą we wczesnych latach 80tych tworzył zjawisko zwane "Kulturą Zrzuty".

Jest artystą multimedialnym, a jego ulubionymi formami wypowiedzi jest film, video, fotografia i performance. Niekiedy tworzy także instalacje multimedialne, ale te nie są na tyle atrakcyjne, żeby je wspominać.

Cechą odróżniającą go od reszty członków grupy Łódź Kaliska jest nie tylko fakt, że jest w tej grupie jedynym krakowianinem, ale też że jest bardzo przystojny (czego mu bardzo zawsze zazdrościli koledzy).

Bardzo wcześnie (już na plenerach osieckich w 1981 roku) zaczął zastanawiać się nad problemem ,co to znaczy być artystą w Polsce. Kiedy doszedł do przekonania ,że jest to zawód jak każdy inny, wykonał akcję "W walce o ośmiogodzinny dzień pracy" ,podczas której stał przez obligatoryjne osiem godzin na łące trzymając w rękach cegły i demonstrując dosłowne zastosowanie absurdalnego wyobrażenia definicji pracy w odniesieniu do twórczości artystycznej.

Przekorna natura i wrodzona inteligencja kazały mu także sformułować slogan określający na wiele lat niepewną i dość problematycznie odczytywaną aktywność Łodzi Kaliskiej: "Od dzisiaj udaję artystę.9.9.81.rzepecki" i umieścić go jako wielki napis ścienny na budynku , gdzie stacjonowała ówczesna śmietanka radykalnej awangardy.

Modyfikacją tego stwierdzenia, było podkreślenie postawy pełnej dystansu zarówno do świata sztuki jak i społeczeństwa, w nie pozbawionym dumy z obranego kierunku zdaniu "Wciąż, konsekwentnie udaję artystę" ( wystawa "Falochron" ,Łódź X 1981).

W 1983 na Strychu pojawił się z kolei wielki szyld z napisem "Wciąż bezkarnie poruszam się po obszarze sztuki" oraz wykonany w mieszkaniu grupowego kolegi Marka Janiaka napis brzmiący jak najszczersze wyznanie: "U ciebie nie muszę udawać artysty".

Rzepecki jest autorem jeszcze wielu charakterystycznych i najczęściej powtarzanych sloganów-haseł Łodzi Kaliskiej jak choćby ten "Jedynie krasnoludki mogą robić sztukę bez zbytniego wysiłku" czy "Artyście trzeba wierzyć na słowo".

A propos "słowo". 13 grudnia 1981 roku nikt nie zapomni ,kto wówczas tylko miał telewizor ani słów generała, który z ponura powagą ogłosił narodowi polskiemu wprowadzenie dla naszego wspólnego dobra stanu wojennego w Polsce. Zaczęły się wszelkie ograniczenia, ogólna psychoza związana z podsłuchami, donosami, aresztowaniami działaczy politycznych i presją zawiązywania nieformalnych grup oporu, bogoojczyźniane śpiewy, zduszane w zarodku protesty społeczne.

Rzepecki także we właściwy sobie sposób chciał zamanifestować obronę swojej autonomii i wolnomyślicielskiej postawy. Korzystając z właściwego surrealistom poczucia humoru przechadzał się po ulicach Krakowa z zatkniętym za pasek spodni lisim ogonkiem. Artysta uważał ,że wolność można i należy manifestować w oryginalniejszy sposób niż poprzez wykrzykiwanie tłumne haseł "Precz z komuną" czy "Śmierć generałom".

W tym właśnie czasie powstają prace z cyklu "Sztuka na zamówienie społeczne", takie jak "Kącik patriotyczny" czy "Kapliczka ku czci stanu wojennego", w której artysta usiłował zawrzeć wszystko to, co było duchem niezależnym tamtych czasów. A zatem obok umieszczonego centralnie wizerunku przywódcy "Solidarności", umieścił zdjęcie Papieża Jana Pawła, znaczki NSZZ "Solidarność" ,kotwice Polski walczącej, cytaty z murów jak ten "Wrona skona" i PZPR gdzie zamiast liery "Z" narysowana była swastyka.

Wszystko to okolone barwnymi bibułkowymi kwiatami z "Cepelii' tworzyły patriotyczny kicz sztuki narodowej , w którym sacrum swobodnie mieszało się z profanum, a wzniosłość z pospolitością.

Stosunek do zrywu narodowego i odżywającego na podwórkach i w piwnicach kościelnych krucht ducha "Polski walczącej" spuentował artysta z należytą dla niego niepowagą i ironią w fotograficznym projekcie "Pomnika ku czci ostatnich zamieszek ulicznych", do którego wynajął kolegów ze "Strychu" oraz psa "Regana", niezapomnianego towarzysza zabaw i niejednej imprezy "Strychowej".

Jest on obok "Pomnika Ojca Polaka"(1981)jednym z pierwszych działań dokamerowych grupy Łódź Kaliska, wyznacznikiem stylu, który grupa rozwinęła w późnych latach 80tych i z którego słynie do dziś."Najważniejsza jest wolność artystyczna, ważniejsza nawet niż polityczna" stwierdza po latach w wywiadzie udzielonym Karolinie Żabie Adam Rzepecki.

Z początkiem lat 80tych powstało aktywne miejsce manifestacji sztuki alternatywnej - galeria "Strych" w Łodzi, miejsce gdzie grupa Łódź Kaliska i jej przyjaciele działali nieprzerwanie przez blisko 10 lat i gdzie odbyło się mnóstwo spotkań i wystąpień realizowanych w ramach "Kultury Zrzuty". W 1982 roku zaczęto także wydawać kultowe ,ręcznie wykonywane pismo "Kultury Zrzuty" pod nazwą "Tango", przypominające składany z wielu pojedynczych prac zeszyt A4.

Pierwszą jego okładkę zdobiła praca Adama Rzepeckiego "MBC z wąsami". Praca ta polegała na powtórce gestu Marcela Duchampa, który jak pamiętamy w pracy "L.H.OOQ" dorysował wąsy Monie Lisie, tym razem polski artysta uczynił to na na świętym i kultowym wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej.

Ta niepozorna, posiadająca wielkość małego "świętego" obrazka praca była jawną prowokacją wobec środowisk niezależnych, skupionych wokół Kościoła, a ponadto stanowiła deklarację myślenia ateistycznego i wrażała anarchistyczny bunt artysty wobec wszelkiej cenzury, również tej uprawianej przez Kościół.

Swoje "pięć minut" dziełko to miało podczas słynnej, obrazoburczej wystawy "Irreligia" w 2002 roku w Brukseli, gdzie obok prac Doroty Nieznalskiej, Grzegorza Klamana, Roberta Rumasa czy Marka Sobczyka stała się powodem zaciekłych ataków zwolenników ojca Rydzyka z żądaniami ukarania winnych i zamknięcia całej wystawy włącznie.

Performance i akcje uliczne szybko stały się domeną grupy począwszy od akcji "Siedem dni na stworzenie świata" (toczącej się przez kilka dni na ulicach Krakowa),poprzez "Urodziny w Łaźni Miejskiej" ( Warszawa ,maj 1983) czy "Pozdrawiamy urzędników sztuki" (ponownie Kraków 1985,Rynek Główny i galeria "Pod Jaszczurami", w której w tym czasie pracował Rzepecki).

Około roku 1986 pojawia się nowe dość istotne dookreślenie postawy artystycznej Adama Rzepeckiego. Coraz częściej też występuje jako performer. Sumiasty wąs, sukmana krakowska albo biało czerwony dres z orłem na plecach to akcenty związane z odpowiedzią na problem rozchwianej polskiej tożsamości narodowej, dylematami związanymi z decyzją pozostania w Polsce czy wyjechania na emigrację.

Podczas wystawy dedykowanej Kulturze Zrzuty w BWA w Koninie wykonuje performance pod znaczącym tytułem "Przede wszystkim jestem artystą polskim", demonstrując różne wariacje użycia barw narodowych ,począwszy od określenia cech tzw. polskiego stroju narodowego (wraz z bielizną i skarpetkami w kolorach biało-czerwonych)poprzez użycie godła i flagi narodowej.

Zapytany o tą manifestację polskości artysta wyjaśnił, że był to jego protest wobec zawłaszczania flagi narodowej przez skompromitowany i bojkotowany system komunistyczny. W czasie PRL-u flagi używano najczęściej przy okazji organizowanych przez władze partyjne świąt wzmacniających ich autorytet i ideologię socjalizmu takich jak 1 maja (Święto Pracy),22 lipca (zawiązanie w 1944 roku w Lublinie pierwszego rządu komunistycznego), 7 listopada (Święto Rewolucji Październikowej) etc.

Zupełnie inna grupa Polaków wywieszała flagę Polski na 3 maja (Święto Konstytucji 3 Maja) czy 11 listopada (Święto Niepodległości związane z powstaniem II Rzeczpospolitej).

"Patriotyzm w wydaniu polskim jest często cnotą ziejącą nienawiścią" trawestuje Rzepecki Oscara Wilde. I dodaje po chwili "Przejawem patriotyzmu może być także używanie w sztuce nalepek z "Pasztetu mazowieckiego" czy "Paprykarza szczecińskiego", zamiast osławionej puszki "Campbella".

Jolanta Ciesielska



"Wątki patriotyczne w twórczości członka neoawangardowej grupy Łódź Kaliska Adama Rzepeckiego",
Galeria Olympia, Kraków - Kazimierz, ul. Józefa 18,
4. VI - 22. VII. 2010.