Niezwykle inspirujące szczecinian inSPIRACJE
Ewa Podgajna

Najgłośniej dyskutowano wystawę "Poza dobrem i złem" na Zamku. Powszechny zachwyt wzbudziła Łódź Kaliska w Muzeum Narodowym. Tylko straż pożarna nie poznała się na buntownikach sztuki: zdjęła z Pomnika Wdzięczności radziecką gwiazdę ze styropianu

Festiwal Sztuki Wizualnej InSPIRACJE rozrasta się w imponującym tempie. W czwartej edycji imprezy można było doliczyć się już 27 wystaw. Oprócz tego były Galeria Bezdomna, performance, spotkania, pokazy filmów, koncerty. Wydarzenia połączyło tegoroczne hasło główne "Sacrum - profanum". Artyści wyjechali, wystawy można oglądać jeszcze przez miesiąc.

Na pewno warto zobaczyć wystawę "Poza dobrem i złem" w Galerii Północnej Zamku, która otwierała szczeciński festiwal. Głośno omawiane w ostatnich latach dzieła polskich artystów, oryginalne, odważne, trudne, ale dające do myślenia, znalazły się tu w bardzo interesującym zestawieniu, układając się w opowieść o kulturowym, społecznym istnieniu człowieka, pomiędzy niejednoznacznie przenikającym się w życiu dobrem i złem.

Jest tu np. słynna praca "Gut mit uns" ("Dobrze z nami") Leszka Knaflewskiego - metalowa swastyka, na której ramiona artysta nałożył prezerwatywy. To nawiązanie do Hitlera, o którym historycy piszą, że miał umiejętność wprowadzania tłumu w swoisty stan ekstazy. A dla nas mocne ostrzeżenie: chrońcie się przed wszelkimi ideologiami, podejmującymi się wcielenia powszechnego dobra, bo to zawsze okazuje się być dobrem tylko jednej ze stron.

Znanych "wyjadaczy sztuki" reprezentowała w tym roku słynna grupa Łódź Kaliska, po raz pierwszy prezentująca się w Szczecinie. W Muzeum Sztuki Współczesnej Muzeum Narodowego pokazali znakomity "Alementarz", nawiązujący do próby wyjaśnienia dzieciom świata w stereotypach, jakie przez "Elementarz" Mariana Falskiego poznawały pokolenia Polaków. Na planszach z hasłami łodzianie pozbawiają nas złudzeń np. co do stosunków damsko-męskich czy mitów narodowych. Jest np. manekin z opisem: "marynarka 12.50 second hand, spodnie 9.50 second hand, okulary second hand". To ilustracja do hasła "Prawdziwy patriota nigdy nie opuści swojej ojczyzny w potrzebie". Nieopodal łopocze flaga, ale sprawia to wentylator, a nie wiatr historii. Czy lektura takiego "Alementarza" nie powinna być obowiązkowa?

- To jest sztuka, która coś ze sobą niesie, jakieś konkretne przesłanie - mówi Dominika Florczak z XIX LO. - A nie puste, piękne obrazki.

Na studentce socjologii Kai Huk wrażenie zrobiły filmy Artura Żmijewskiego. - Zwłaszcza "80064", o mężczyźnie, który na prośbę reżysera daje sobie odnowić tatuaż z Auschwitzu. - Słabo opiera się tej prośbie, mentalnie pozostał więźniem na zawsze - mówi.

Ci, którzy cenią sobie kontakt z żywym artystą, tłumnie stawili się w bunkrze pod dworcem, na pokazie performerów. Tylko że miejsce nie sprzyjało widoczności. A szkoda, bo tu świetny performance atakujący polski byt przygotował Arti Grabowski. W "Schronie domowych profanacji" żarł pizzę czytając modlitewnik, palił cygaro strzepując popiół na popielniczki z pięknym polskim godłem, brał prysznice z dezodorantu.

Tłum przyszedł do Galerii Bezdomnej w byłym salonie kosmetycznym na pl. Żołnierza, gdzie każdy mógł pokazać swoje prace. - Nie ma cenzury, formalności, komisji artystycznej, nie trzeba płacić za wystawianie, za to jest widz - mówi wystawiający Stanisław Szalpuk.

W tym roku inSPIRACJE, zainspirowane działaniami legendarnego Banksy'ego, w kilku miejscach "sterroryzowały" krajobraz Szczecina. Za sprawą lokalnych piewców banksizmu można było np. zobaczyć flagę piratów powiewającą na maszcie Maciejowicza, czy radziecką gwiazdę na Pomniku Wdzięczności (w nocy zdjęła ją straż pożarna).

InSPIRACJE wyrastają na sztandarową imprezę Szczecina (organizatorzy jako pierwsi materiały promocyjne mogli opatrzyć logo Szczecina jako miasta starającego się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016). Największe osiągnięcie imprezy - udało się ożywić kulturalnie miasto.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin - 16-03-2008