|
|
Krzysztof Jurecki Warsztat Formy Filmowej a grupa Łódź Kaliska.
Porównanie
Mój tekst będzie analizą porównawczą dotyczącą genezy, twórczości i metod działania
dwóch znanych na arenie ogólnopolskiej grup artystycznych wywodzących się z Łodzi –
Warsztatu Formy Filmowej (1970–77) i Łodzi Kaliskiej (1979–?). Ma za zadanie wskazać
zarówno podobieństwa, jak i przede wszystkim ujawnić różnice, choć nie w postaci
metody postulowanej przez Jaquesa Derridę i jego kontynuatorów.
Tekst ten nie ma aspiracji do wykazania większej bądź mniejszej wartości artystycznej
analizowanych i przywoływanych realizacji artystycznych. Powodów ku temu jest kilka,
ale najważniejszy wynika z faktu, że grupa Łódź Kaliska działa w dalszym ciągu, choć
nie wywołuje już takich kontrowersji jak w latach 80. Po drugie – trudno jeszcze
określić jakości (wartości lub antywartości wobec klasycznie definiowanej sztuki),
jakie występowały w twórczości WFF i przede wszystkim Łodzi Kaliskiej.
Genealogia
1. WFF wywodzi się z tradycji toruńskiej grupy Zero–61, a w szerszym kontekście także
z innych grup intermedialnych (plastycznych, fotograficznych i filmowych) jakie działały
na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w latach 60.
Grupa Zero 61 przechodziła
na drodze samoedukacji kurs twórczości progresywnej, nowoczesnej zmierzając wraz ze swą
generacją do działalności neoawangardowej, która rozpoczęła się w Polsce wraz z
"Sympozjum Wrocław 70" i wystawą Fotografowie poszukujący z 1971 r., choć incydentalnie
wcześniej miały miejsce ekspozycje analizujące problematykę bliską ideom konceptualnym.
Do takiego pokazu należała zapomniana wystawa Wiesława Hudona pt. Informacja –
Wyobraźnia – Działanie z Galerii Współczesnej z 1970 r.
Grupa Zero 61 ulegała różnym fascynacjom artystycznym, raz bardziej progresywnym,
innym razem tradycyjnym, co świadczy o braku samoświadomości, która z pewnością
znacznie wzrosła od czasu powołania WFF. Od tego czasu teoretyczne teksty, przede
wszystkim Robakowskiego z lat 70., należały do najwartościowszych w Polsce, łącząc
w sobie zainteresowania historią awangardy, jak i teorii dzieła, przede wszystkim
filmowego.
Dochodziły także do głosu, w ramach wielu eksperymentów w kręgu WFF,
zainteresowania, choć skryte, problemami duchowymi (np. śmierci) w pracach Andrzeja
Różyckiego. Antoni Mikołajczyk okazał się najbardziej konsekwentny w zgłębianiu
problematyki wizualizmu, wywodzącego się z tradycji konstruktywistycznej - Bauhausu
i polskiej (Henryk Stażewski). Robakowski zaś próbował sytuować swą postawę między
dadaizmem a tradycją konstruktywizmu.
W początkowym okresie wpływ na twórczość jego
i Bruszewskiego miał Zbigniew Dłubak – wykładowca w PWSFTiT i łódzkiej PWSSP, którego
przez krótki okres byli asystentami. W wielu formalnych przekształceniach obrazu
fotograficznego, jakie miały miejsce we wczesnej działalności WFF, można doszukiwać
się także wpływu twórczości Ireneusza Pierzgalskiego, który uczył w tym czasie w Szkole
Filmowej i PWSSP w Łodzi.
Bruszewski podążając śladami Eadwearda Muybridge´a, jednego
z najważniejszych modernistycznych fotografów końca XIX w., konstruował m.in. obiekty
z kamerami, badające ruch i wywoływane przez nie iluzje obrazu. Paweł Kwiek odchodził
od czystego filmu w stronę działań w typie performance, stawiając ontologiczne pytania
na temat istoty filmu, pomijając analizę strukturalną, która szybko przestała go
zajmować.
Jego dalsze działania z lat 80. i 90. okazały się badaniem różnych rejonów
duchowości, będące próbą ocalenia własnej tożsamości. W latach 70. inspirował innych
członków grupy do kolejnych działań medialnych. Prace Rybczyńskiego zawierały w sobie
dążenie do skomplikowanych, choć błahych ideowo w sensie symbolicznym, eksperymentów,
które zapowiadały postmodernistyczną wizję video–clipu. Szkoda, że nie zainteresowała
go głębsza metafora, której zwiastuny widać było jeszcze w Tangu. Ryszard Waśko w
strukturalnych filmach z lat 70. z powodzeniem badał efekty dźwiękowe, relacje dźwięku
do linii i generalnie konstytuowania się obrazu. W 1981 r. zorganizował najważniejszą
wystawę międzynarodową w Polsce po II wojnie światowej – Konstrukcję w procesie,
która odbyła się w Łodzi.
WFF znany był z szeregu spektakularnych skandali, których rola, jak sądzę, została
później dodatkowo zmitologizowana przez samych artystów, jak też historyków sztuki.
Jako przykład niech służy tekst Lechosława Olszewskiego Działalność Warsztatu Formy
Filmowej jako przykład strategii sztuki wobec władzy w Polsce lat siedemdziesiątych
("Artium Questiones", Poznań 1998, nr IX), w którym autor nadmiernie zaakcentował
wątek oporu wobec władzy socjalistycznej, ponieważ była to przede wszystkim ludyczna
zabawa, kontynuująca tradycję rozwijaną w czasach toruńskich.
Wydaje mi się, że ich
twórczość z lat 70. pozostawała przede wszystkim w orbicie konceptualizmu, ale z
wpływami innych tendencji jak performance, minimal–art, czy w mniejszym stopniu
twórczych odwołań się do tradycji konstruktywizmu (szczególnie Strzemińskiego i Kobro).
Dadaistyczne interwencje pojawiały się jednak na marginesie ich skrajnie
zracjonalizowanej twórczości.
Filmy WFF wyrażały się przede wszystkim w formule "kina rozszerzonego". Właśnie
w zakresie medium filmowego zrealizowano najwięcej oryginalnych dokonań, które
wykazują świadomość wkroczenia w nowe nieznane problemy związane z performance czy
land-artem. Realizacje otwierające nowe perspektywy interakcji i badające własną
wrażliwość wykonał Paweł Kwiek, który w dalszym ciągu jest, wg mnie, postacią niedocenianą jako prekursor wielu dokonań WFF.
2. Genealogia Łodzi Kaliskiej jest mniej złożona. W większości jej członkowie
należeli do Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego, gdzie tworzyli symboliczną w
formie fotografię.
Najciekawsze prace wykonał w II poł. lat 70. Marek Janiak.
Należy zwrócić uwagę także na "żywe obrazy" z tego okresu Adama Rzepeckiego,
przypominające XIX–wieczną tradycję zdjęć Walerego Rzewuskiego, będące drogowskazem do
polskiej wersji postmodernizmu, jaką jest cytowanie przez Łódź Kaliską od 1988 roku
słynnych obrazów.
Później grupa ta pozostała, jak się okazało, niechcianymi
wychowankami i kontynuatorami dadaistycznej linii podejmowanej przez WFF, który
inspirował wielu młodych polskich twórców w końcu lat 70.
Jest więc Łódź Kaliska
kontynuacją, a od początku lat 80. zaprzeczeniem poszukiwań WFF.
Członkowie Łodzi
Kaliskiej negowali a nawet wyśmiewali je (np. wystawa Janiaka Sztuce racjonalnej
poświęcam z 1987 r. dedykowana Waśce). Wkrótce nastąpiła sytuacja odwrotna.
Działania Łodzi Kaliskiej już w latach 80. inspirowały niektórych byłych członków WFF,
przede wszystkim Różyckiego i Robakowskiego, co według mnie jest niekwestionowanym faktem.
Pisałem na ten temat w artykule Film w kręgu Łodzi Kaliskiej ("EXIT", 1996 nr 3 i 4).
Tekst ten doczekał się repliki Robakowskiego Uwagi starszego i mej odpowiedzi w tym
samym numerze magazynu Uwagi młodszego ("EXIT", 1996 nr 3).
Media, wzory
WFF oprócz fotografii, filmu i video, co należało do europejskiego standardu klasyki
neoawangardy, organizował happeningi lub skandalizujące akcje. W wielu artykułach
podążających deklaracjami Robakowskiego krytycy pisali o fluksusowskim charakterze
grupy.
Sądzę, że porównania z międzynarodowym ruchem Fluksusu są bardzo powierzchowne,
gdyż jego działalność miała przede wszystkim antykomercyjne, lewicowe nastawienie
skierowane przeciw amerykańskiemu pop–artowi i kolejnym falom skomercjalizowanej
zachodniej awangardy, zaś WFF należy do formacji jawnie neoawangardowej, o rodzimym
rodowodzie.
W przypadku Łodzi Kaliskiej początkowo, ale bardzo krótko w 1979 i 1980 r.
najważniejsza była purystyczna, medialna fotografia analizująca problem nieostrości
widzenia. Potem od 1982 r. ważną rolę obok fotografii i pisma "Tango" zajął film
eksperymentalny (16 mm), a od lat 90. video i w końcu filmy dla TV realizowane na
profesjonalnym sprzęcie (np. tryptyk z 1995 r. Pamiętam, pamiętam, pamiętam..., w
którym awangardowe chwyty formalne, połączone z improwizacją aktorską nie wystarczyły,
aby stworzyć interesującą intelektualnie jakość).
Od końca 1981 r. Łódź Kaliska zmieniała swój styl na działania znane z dadaizmu i
surrealistycznych skandali, próbując łączyć problematykę antysztuki z życiem, co było
wcześniej programem realizowanym przez wielu artystów z epoki awangardy klasycznej i
neoawangardy.
Łódź Kaliska podobnie jak WFF, który odwoływał się do wielu osiągnięć z
lat 20., próbowała w większym stopniu zdestruować układ neoawangardy polskiej,
wprowadzając w jej struktury elementy ludyzmu, wygłupu a nawet zdaniem niektórych
chamstwa.
Wywołało to liczne środowiskowe dyskusje, także między Piotrem Rypsonem
(Strategie chamstwa, "Obieg", 1991, nr 4) a mną (Nie tędy droga, "OBIEG", 1991, nr 5).
Postawa kontestacji, którą Łódź Kaliska prezentowała w latach 80. w obliczu tzw. sztuki
przy Kościele i "nowej ekspresji" naznaczona była dużym ryzykiem artystycznym, choć
wyrosła zapewne także z takich kontestatorskich postaw jaką reprezentował Anastazy
Wiśniewski, Jerzy Treliński, a zwłaszcza Andrzej Partum (ważny tekst teoretyczny
Manifest zwierzęcy), czy wreszcie WFF.
Interesującą sprawą jej fakt, że w okresie
powstania Łodzi Kaliskiej bardzo duży wpływ towarzysko – intelektualny miał Andrzej
Różycki, co z dzisiejszej perspektywy jest zaskakujące. Szczególnie silne było jego
oddziaływanie na Rzepeckiego. Jest to trudne do weryfikacji, ponieważ twórczość
Rzepeckiego oparta była na ironii, absurdzie i przekraczaniu różnych arbitralnie
wyznaczonych obszarów sztuki (np. na początku lat 80. tworzył prace pt. Wciąż
konsekwentnie udaję artystę) Polegała ona na ośmieszaniu wszelkich wartości,
kierunków i postulowaniu trudnej do realizacji postawy dadaistycznej swobody i
absurdu.
Ważnym zagadnieniem dotyczącym Łodzi Kaliskiej jest problem zmiany zainteresowań z
fotomedializmu na twórczość prowokacyjną o wyraźnie dadaistycznym charakterze,
realizowaną w publicystyczny a zarazem eklektyczny sposób (pastisz, cytat). Wynikało
to z uświadomienia sobie problemu izolacji twórczości nowoczesnej, związanej z
politycznym przełomem z Sierpnia 1980 r., jak też, zdaniem Łodzi Kaliskiej,
nieuczciwym układem polskiej neoawangardy, będącym środowiskiem wzajemnej adoracji.
W przypadku działań WFF mieliśmy do czynienia najczęściej z postawami
indywidualnymi
i krystalizacjami silnych osobowości artystycznych, z których tylko Rybczyński,
Robakowski i Mikołajczyk potrafili odnaleźć się w latach 80. i 90. na scenie
artystycznej – polskiej i międzynarodowej. W inne rejony – filmu dokumentalnego, penetrującego sferę sacrum - przeorientował swą twórczość Różycki, a w jeszcze inne - mistyki i irracjonalości - Kwiek. Nieformalnym liderem WFF, a później łódzkiego ruchu progresywnego (neoawangardowego) w latach 80. i 90. był Robakowski, który w czasami rywalizował o artystyczny prymat z Bruszewskim i Waśką.
W końcu lat 80. zmieniła swą działalność Łódź Kaliska, przyjmując nazwę Łódź Kaliska
Muzeum lub Muzeum Łodzi Kaliskiej. Od tej pory wszystkie prace sygnowane są, podobnie
jak na początku lat 80., jedną nazwą, a forma zdjęć zależy prawie wyłącznie od Andrzeja
Świetlika. Do zrealizowania niektórych fotografii, wykorzystywane były, jak w przypadku
Bitwy pod Grunwaldem (Galeria Karowa w Warszawie, 1999 r.), dziesiątki widzów,
ogarniętych chęcią uczestnictwa w ludycznej, happeningowej zabawie. Tego typu zabiegi
są kontynuacją spotkań z okresu Kultury Zrzuty.
W działaniach WFF udział brał Wacław Antczak, którego postawa dopełniała
ludyczności
pokazów i interwencji. Sam Antczak spełniał w ten sposób swe paraartystyczne z
ainteresowania.
Jego postawę w Łodzi Kaliskiej określił na nowo Makary (Andrzej
Wielogórski) w pewnych okresach spełniający rolę "żywego dzieła sztuki" (określenie
Janiaka), z czym nie do końca chciał pogodzić się sam artysta. Dużą rolę odgrywa on,
obok Kwietniewskiego, w inscenizowanych fotografiach wykonywanych od końca lat 80.
do chwili obecnej.
Warto zauważyć, że taka pełna artystycznego swobody tradycja trwa
do tej pory i realizowana jest przez krakowską grupę Ładnie, w której artysta działający
pod pseudonimem Kurosawa, podobnie jak w latach 70. Antczak, wprowadza nastrój ludycznej
zabawy, a nawet skandalu.
Cele
Artystyczne cele WFF zostały zrealizowane w ramach możliwości twórczych polskiej i
europejskiej neoawangardy. Było to rozszerzenie pola artystycznego, pola badań i
eksperymentów, które wzbogaciły naszą percepcję o nowe jakości intelektualne, choć
zdaniem wybitnych badaczy fenomenu awangardy – Petera Bürgera czy Mieczysława
Porębskiego uzupełniły tylko dokonania z okresu Wielkiej Awangardy. Program WFF w
utopijny, czy wręcz naiwny sposób atakował "kino literackie", reprezentowane m.in.
przez dokonania Andrzeja Wajdy czy Krzysztofa Zanussiego. Był więc nierealny, gdyż
chyba nikt nie wierzył, że w latach 70. w Polsce można zrezygnować z koncepcji
fabularnego kina.
Łódź Kaliska przeszła długą drogę od swej pierwotnej kontestacji do coraz większej
komercjalizacji wszelkich swych wytworów i działań. W jej historii problematyka
strategii twórczej jest bardziej złożona, gdyż w ostatnich latach grupa stała się
częścią establishmentu powiązanego z Fundacją Ulicy Piotrkowskiej.
Ogólny cel artystyczny, jaki istniał w programie Łodzi Kaliskiej na początku lat 70. i
początku 80. patrząc z perspektywy modernizmu, został "rozmyty" (w znaczeniu
zaproponowanym przez Jeana Baudriallarda). Z perspektywy zaś zwolenników postmodernizmu
np. Hala Fostera Łódź Kaliska przeszła interesującą formalnie transmutację od
rygorystycznego modernizmu do eklektycznego postmodernizmu.
Od końca lat 90. dzięki Świetlikowi powstaje wiele interesujących w formie, ale
archaizujących fotografii, ukazujących symultanizm ruchu, przypominających doświadczenia
włoskich futurystów ruchu (np. zdjęcie pt. Tramwaj zwany pożądaniem z 2001 roku).
Wynika to z faktu, że zmienił się lider artystyczny. Przez długie lata duet
Kwietniewski – Janiak rywalizował z Rzepeckim. Wraz z rozwojem fotografii
inscenizowanej i atelierowej prymat przejął Świetlik.
Podsumowanie
Dla WFF lata 70. związane były z bardzo dogłębną analizą tzw. nowych mediów.
Żadna grupa z tego czasu w Polsce nie może szczycić się tak szerokim spektrum
intermedialnych działań, zakończonych niekwestionowanym sukcesem międzynarodowym,
którego do tej pory nie osiągnęła Łódź Kaliska. Natomiast przeszła ona jedyną w swoim
rodzaju historię, nie zakończoną do tej pory jednak spektakularnymi wystawami w Polsce,
czy na Zachodzie Europy.
W jej twórczości mamy do czynienia zarówno z postmodernizmem,
traktowanym przez Janiaka jako kolejna forma awangardy, co wg mnie jest teoretyczną
pomyłką, jak też rzadziej z działaniami, które można łączyć z postulatami awangardy
klasycznej i neoawangardy.
Historia opisana w tym tekście, po części wybiórczo i z określonego punktu widzenia,
rozpoczęła się wraz z powstaniem grupy Zero 61 w Toruniu, trwała w WFF, a wreszcie
zmieniona została i wielokrotnie zakwestionowana przez Łódź Kaliską.
Wspólny w\w grupom
był interdyscyplinaryzm i radykalizm w użyciu środków artystycznych z akcentowaniem roli
fotografii i filmu eksperymentalnego. Łączył je ludyczny sposób bycia i zachowania,
oczywiście przy wielu różnicach wynikających z kontekstu kulturowego i historycznego.
Tekst był publikowany w "Kwartalniku Fotografia" 2003, nr 11.
|
|