Last image

How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art
How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art
How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art
How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art
How to Kill Art How to Kill Art How to Kill Art

Wystawa w dużej części powstała dzięki hojności Małgorzaty i Piotra Dopierałów




tekst Anki Leśniak


tekst Sylwi Czubały









Łódź Kaliska
"Oda do naroda"


Niech żyje nasz Naród współczesny

My, marginalni, niewidoczni i niesłyszalni, ale bezczelni
artyści Łodzi Kaliskiej
                     wołamy:
Niech żyje naród Zgniłoromantycznej Polski
Niech żyje naród martwych wartości
                    i stęchłych mitów
Niech żyje naród gnuśny i wysportowany
Niech żyją szable wieczniepotrzebne
i ułani
          niech nie jeżdżą motocyklami
Niech żyje Ministerstwo Pana Tadeusza
                    i Świtezianki
           oraz Departament Rozdartej Koszuli
                    i Krwawej Rany
Niech żyje Mesjanizm wiecznie żywy

Członkowie Narodu gdybyście wiedzieli
Jakie to piękne nienawidzić Matejki
                    a nawet Kossaków
             lub, niestety Chełmońskiego
Jakie to mądre nie czytać Konopnickiej
                    również Morcinka
                    oczywiście Prusa
                    i rzecz jasna (świra) Sienkiewicza
               oraz (z żalem, ale małym) Żeromskiego
Jakie to pociągające mieć w dupie Mickiewicza
                    razem ze Słowackim

Członkowie Narodu czujni i dumni
Przecież wiecie jaki to komfort
Nie widzieć i nie słyszeć
                    sztuki tworzonej tu i teraz
Jakie to wzruszające nie wiedzieć, że świat sto lat temu
                    przekroczył już rok tysiąc dziewięćsetny (1900!)

Naród który czuje tylko, że jedzenie
                    jest przyczyną srania nie musi!

_________

Andy (Warholu) gdybyś żył w Polsce
umarłbyś (nie tylko z głodu)




Łódź Kaliska
                    Marek Janiak
                    Andrzej Świetlik
                    Przy lekkiej asyście Andrzeja Wielogórskiego
                    Nazwiska Adama Rzepeckiego nie ma, bo mieszka za daleko